Dawno tak nie było. Dawno nie zaspokajałam się. Dawno nie zaspokoiłam się tak dobrze. Tak głośno. Tak mocno. Tak bardzo. I dawno nie czułam się tak podle. Wyschnięte usta i linie po których płyną kolejne łzy zmieszane z niezmytym z rzęs tuszem. Patrzę w okno, w zieloną dal. Zielone korony drzew, zielony świat. Wokół mnie bałagan, rozwalona pościel, ubrania. Pozasłaniane okna, szczelnie zamknięte. Drzwi na klucz. Przeraźliwy hałas w mojej głowie. I cisza. Na przemian.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz