piątek, 6 stycznia 2012

Od ostatniego postu minął niepełny rok. Bardzo dużo się pozmieniało. Poprzedni post przepełniony bólem i nienawiścią do samej siebie. Dziś, gdy myślę o tamtym czasie bardziej czuję żal i smutek niż gniew. To śmieszne, ale dzięki temu blogu mogłam poznać kogoś wyjątkowego. Zapomniałam o tym, że tu pisałam, wszystko się pozmieniało. A potem nagle ktoś napisał i trochę się zaplątałam. To już nieważne, ale to dziwne, że poprzez ból mogłam złączyć na swój sposób relację z drugim człowiekiem. Kruchą, nietrwałą relację, ale jednak ten ktoś namącił w mojej głowie. Było, minęło. Właśnie, czas płynie. Czy leczy rany? Chyba nie, bo kiedy powraca ból to jest tak samo silny jak każdy poprzedni. I wciąż boli mnie moja przeszłość. I wciąż nie umiem sobie wybaczyć. Ale wiem, że czas pozwolił mi dalej żyć. Każdy miesiąc to duży krok oddalenia od tego, co było kiedyś. Dojrzewam, zmieniam się, jestem teraz w liceum. Mam nadzieje tylko, że kiedyś będę potrafiła być szczęśliwa. I, że to co było kiedyś, nie zaważy na tym co teraz.
Mama wciąż mi nie ufa. Nie wiem czy kiedykolwiek będzie mi ufała, tak jak kiedyś. Straciłam Ją. Ten fakt chyba najbardziej mnie boli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz