Ktoś mi kiedyś powiedział, że brzydkie dziewczyny zazwyczaj zostają dziwkami. I wpadłam sobie na pomysł, że może właśnie to mój przyszły zawód? Czemu nie? Oczywiście, poczekam cierpliwie do 25-tki, by zobaczyć czy przypadkiem jakiś rycerz na białym koniu mnie wybawi, ale potem będzie trzeba coś zrobić ze swoim niezaspokojeniem. Nie byłabym panną w różowych kozaczkach stojącą na ulicy z resztkami spermy na ustach po poprzednim kliencie. Robiłam bym to w swoim stylu, czyli dałabym ogłoszenie w Internecie. Potem klasyfikacja, wybieranie klientów, żebym nie musiała robić to z jakimś obleśnym podstarzałym oblechem, który myje się raz w miesiącu. Rozmawiałabym z nimi, by co nieco wiedzieć o nich trochę. Zdjęcia, telefon i zapraszam do siebie lub do jakiegoś hotelu. Można by było też oryginalnie, na łąkę pójść (gdyby trafił się jakiś romantyk). Ale raczej to będą prości panowie, z niewyżyciem na pierwszym planie – niezaspokojeni przez własne żony, w poszukiwaniu przygód przyjdą do mnie. Słodko.
A ja w końcu będę rozjeżdżana.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz